|
Po ciężkim
dniu, czytania emaili i prowadzenia rozmów
telefonicznych zarówno z ofiarami, jak i zwolennikami
powstającej organizacji, byłem po prostu zmęczony.
Szczególnie spalają mnie rozmowy z ofiarami, powracają
wtedy wspomnienia tego, co i ja doświadczyłem. Zazwyczaj
proszę o pominięcie szczegółów, ale ludzie jak to ludzie
nigdy, tego nie robią a po za tym, bardzo często jestem
tym pierwszym, któremu mogą się zwierzyć. Bo przecież do
tej pory nikt ich nie słuchał. Słucham i rozumiem ich
tragedie, przeżywam je tak, jakby bezpośrednio
mnie dotyczyły.
- Kiedy
zadzwoniła
pani
Jolanta Erol z TVP 3, byłem właśnie po
jednym z tych emocjonalnych dni. Kompletnie wyczerpany
odebrałem telefon wiedząc, że czeka mnie następna
przynajmniej godzina, wcale nie mniejszych emocji. To
chyba chęć jak najszybszego zakończenia rozmowy - ze
względu na zmęczenie - spowodowała że na jej pytania
odpowiadałem często pytaniami. Musiało to być na pewno
dla niej irytujące, ale zachowując profesjonalność, nie
dała mi tego odczuć.
W pewnym momencie wspominając moje
przeżycia z przed lat nie potrafiłem
powstrzymać łez. No cóż prawdą jest,
że chociaż przełamałem barierę
mówienia o tym, co mnie
spotkało w moim życiu, to jednak
nadal jest mi niezmiernie ciężko
mówić, bez dużych emocji -
jakie niemal zawsze towarzyszą tym
wspomnieniom. Czy to źle, że 52
letni człowiek płacze wspominając
przeżyte w dzieciństwie seksualne
molestowanie?. Zależy jak na to
patrzeć. Czasami wstydzę się tego a
czasami myślę, że specjaliści w tych
sprawach mają rację twierdząc że to
dobre, zdrowe i jak
najbardziej normalne zachowanie,
przynoszące pewną ulgę, płacz
wyładowywuje ukrytą złość i w
efekcie uspokaja. Może i tak ale nic
przecież nie zmienia.
- Gośćmi programu
TVP3 prowadzonego przez
panią
Jolantę Erol byli;
pan
Tomasz Terlikowski (Dr.,
publicysta "Rzeczpospolitej"),
zakrzykiwany i pouczany choć czasami
i chwalony przez zakonnika, jezuitę
Artura Filipowicza,
(Dr., wykładowca/Papieski Wydział
Teologiczny), którego
wypowiedzi powodowały u mnie
delikatnie mówiąc "niewielkie skoki
ciśnienia".
Pan Terlikowski - wierzę - że człowiek dobry i
uczciwy, skręcał się i prężył, aby nie urazić
"duchownego" w wyniku czego, jego wypowiedzi były jakieś
niepełne, mało stanowcze. Niby delikatnie protestował
np. w przypadku wypowiedzi zakonnika w sprawie
"molestowania dorosłych", ale bez żadnego efektu - a
przecież, było to jedno z najważniejszych i
najbardziej błędnych, stwierdzeń zakonnika. Użył on
możliwości wypowiedzi w programie TV do fałszywego
określenia "formuły" molestowania seksualnego. No
- ale po kolei…
- Kiedy pani redaktor Erol
zapytała "czy takich przypadków może być więcej?".
Pan Terlikowski
zaczął coś od plotek, po stwierdzenia że pedofilstwo to
zbrodnia skończywszy na świadkach i dowodach. A kiedy
zaczął przyznawać, że istnieje coś takiego jak
molestowanie pełnoletnich, został zakrzyczany
przez jezuitę Filipowicza i nie potrafił,
skutecznie obronić "formuły" seksualnego molestowania.
- Jako ofiara molestowania zapytam - o jakich dowodach
pan mówi?, zdjęciach, filmach,
czy może powinno się żądać od ofiary posiadanie
naocznego świadka?.Co uważa pan
za plotki, a co za prawdę?.
- Sprawy seksualnego wykorzystywania
są wstydliwe w "katolickiej" Polsce, więc choćby
dlatego, jest mało prawdopodobne, aby ludzie wymyślali
zdarzenia seksualnego wykorzystywania i to przez księdza
katolickiego, rozumiejąc skutki takich oskarżeń, w kraju
gdzie ponad 80% społeczności to katolicy.
- Ksiądz
pedofil, nie dokonuje przestępstwa jedynie raz, w swoim
życiu - tak jak ja, czy pan,
nie śpimy ze swoimi żonami, jedynie raz. Gdzieś tam...
są przecież inne ofiary, tego samego księdza
pedofila. W związku z czym, dowodów nie tyle powinno się
żądać, czy spodziewać od ofiary - co raczej
stworzyć warunki ku temu, aby ofiary mogły się ujawnić i
świadczyć o popełnieniu przestępstwa. Droga do
uniknięcia niesprawiedliwych oskarżeń prowadzi przez
odblokowanie zmowy milczenia a nie stawiania barier
ofiarom molestowania, domagającym się sprawiedliwości.
- Niestety
wypowiedzi pana nie zachęcają
do tego, a wprost przeciwnie stwierdzenia dot.
"dowodów, świadków i inne",
mogą mieć wpływ odstraszający.
Słuchając pana wypowiedzi,
trudno nie odnieść wrażenia że albo coś przeszkadzało
panu, w wyrażaniu
prawdziwych myśli - albo jest pan
w tej kwestii niezupełnie zorientowany. Wydawało się
też, iż za chwilę powie pan -
że jeśli chodzi o księży, to
istnieją pewne układy i nawet jeśli prawda jest
prawdą, to trzeba, te układy honorować.
- Spieszę z
opinią, na ten temat; otóż my,
ofiary księży pedofilów nie uznajemy żadnych układów...
od księdza parafialnego po biskupa i papieża, włącznie -
traktujemy przestępstwa księży jednakowo.
Jest nam obojętne, czy się to
komu podoba, czy też nie. Jeśli
natomiast, chodzi o pana
wypowiedź dotyczącą tego, jak podobna organizacja
powinna działać, co powinna robić a czego nie - spieszę
wyjaśnić że Ruch Ofiar Księży,
to NIE "kółko różańcowe", tak jak
niektórzy, chcieliby nas widzieć. My nie prosimy o
sprawiedliwość - MY JEJ ŻĄDAMY.Tak
więc, albo strona zainteresowana zrozumie to i zacznie
dialog, jak równy z równym, albo będzie musiała ponieść
przykre konsekwencje swojej ignorancji. Ofiary muszą
otrzymywać odpowiedzi od administracji KRK, albo
administracja KRK musi się liczyć z tym, że zasada
niepublikowania danych osobowych księży pedofilów,
nie będzie mogła być dalej utrzymana. Podjęcie decyzji w
tej kwestii pozostawione będzie ofiarom - a nie
pana, mojego, czy mediów w
Polsce.
-
Zachowywanie zmowy milczenia administracji kościoła,
może spowodować niejako zwolnienie ofiary, od zachowania
tajemnicy danych osobowych księdza pedofila. Tego
rodzaju, drastycznym posunięciom można zapobiec - nie
leży to jednak w naszej mocy, a w mocy
administracji KRK.
- Osobiście wierzę, że ujawnianie
danych, księży pedofilów i ukrywających ich
zwierzchników nie będzie konieczne, ale dla mnie na
przykład... TAK czy NIE w tej sprawie, to reakcja
administracji KRK, na moje listy. Jeśli moje listy będą
nadal lekceważone, nikt już nie będzie musiał mnie
przekonywać o intencjach administracji KRK, co z kolei
na pewno wpłynie na zmianę mojego stanowiska dotyczącego
poruszanej kwestii.
-
Wydaje się, że jedynie, uczciwa
postawa administracji kościoła, wobec ofiar, to punkt
wyjścia na drogę, która może prowadzić do zaleczenia
"ran" obu stron - zarówno ofiar jak i kościoła.
Niestety,
jak do tej pory, nic nie wskazuje na to że władze
kościoła to rozumieją.
- Jeśli
chodzi o wypowiedzi, jezuity
Artura Filipowicza,
to zacznę od podziękowania za okazane
współczucie i stwierdzenie, że mojej sprawy nie można
tak zostawić.
Przechodząc
do księdza wypowiedzi, w kwestii molestowania dorosłych
muszę stwierdzić, że szokuje mnie fakt, iż osoba o tak
wysokim poziomie intelektualnym, wyraża
publicznie, nie mającą nic wspólnego z prawdą,
rzeczywistością czy obowiązującym prawem, opinie na
powyższy temat.
- Jest
przecież nie do wiary aby etyk i dr., wykładowca
papieskiego wydziału teologicznego, mógł nie rozumieć,
kwestii związanych z molestowaniem seksualnym.
Molestowanie seksualne nie ma nic
wspólnego z wiekiem. Molestowana może być
osoba małoletnia jak i pełnoletnia. Zarówno kobieta jak
i mężczyzna.
- Jedyną
różnicą jest to, że wszelkie czynności seksualne osób
dorosłych z udziałem osób małoletnich (bez
względu na okoliczności) są przestępstwem i
dla podkreślenia między innymi wagi tego rodzaju
przestępstw, podlegają tzw. ściganiu z urzędu. Co
oznacza, że nie jest wymagany wniosek poszkodowanego o
wszczęcie postępowania dochodzeniowego, a zgłoszenia
może dokonać każdy posiadający informacje na ten temat.
Jest to też społecznym obowiązkiem.
- Natomiast
molestowanie osób pełnoletnich, chociaż
podobnie jak i małoletnich ścigane przez prawo, nie
jest ścigane z urzędu co oznacza, że ofiara musi złożyć
wniosek o wszczęcie dochodzenia. Osoba dorosła (zarówno
kobieta jak i mężczyzna), może być molestowana
przez np. pracodawcę wykorzystującego w tym celu swoje
stanowisko, czy inną zależność.
Wymuszanie czynności seksualnych - bez zgody drugiej
osoby jest molestowaniem (nagabywaniem, gwałtem)
i jest przestępstwem.
Molestowanie - nie ma nic wspólnego z wiekiem, czy
płcią ofiary.
- Po tym co słyszałem, oglądając program, nie sposób nie
spytać... czy stwierdzenia jezuity
Filipowicza dotyczące molestowania osób dorosłych to -
jedynie jego prywatna opinia? Czy jest to
stanowisko administracji KRK, który reprezentuje.
- Podsumowując, bardzo rzetelna i mistrzowska,
robota dziennikarska pani
Jolanty Erol i TVP 3, za którą
dziękuję w imieniu własnym i wszystkich ofiar księży w
Polsce.
Poruszenie
tematu powstawania naszej organizacji przyczyniło się do
ujawnienia następnych ofiar seksualnego wykorzystywania
przez księży i innych pracowników kościoła.
Wincenty Szymański
RuchOfiarKsiezy.Org
Toronto, 24.
maja 2007
|