|
o wykorzystywaniu seksualnym
małoletnich przez księży kościoła
katolickiego i ukrywanie tych faktów
przez archidiecezję bostońską, stało
sie publiczne - milczące do tej pory
ofiary księży pedofilów, zaczęły
zgłaszać się masowo z
niedowierzaniem, że ktokolwiek
zechce ich wysłuchać czy uwierzyć -
opowiadali swoje przeżycia. Ku
zaskoczeniu prowadzących dochodzenia
do końca roku 2002, tylko w
archidiecezji bostońskiej zgłosiło
się aż 500 osób oskarżających
księży o przestępstwa
wykorzystywania seksualnego.
Była tam matka z Jamaica Palm, która
po dzisiejszy dzień, nie może sobie
wybaczyć faktu że przez szereg lat
zapraszała księdza
John
J. Geoghan do swojego
domu, niewiedząc o tym że molestuje
on jej trzech synów. Byli tam
"chłopcy z Salem", których ksiądz
Joseph E. Birmingham
zabierał na przejażdżkę samochodem -
po to tylko żeby ich molestować
seksualnie. Fakty wykorzystywania
seksualnego, przytaczać można
godzinami.
Zgłaszali się masowo ludzie dręczeni
doświadczeniami wykorzystywania
seksualnego przez księży pedofilów.
Ludzie żyjący latami w depresji,
niektórzy zrujnowani zażywaniem
narkotyków, niektórzy z więzienną
przeszłością - ale nadal żyjący.
Wdzięczni za fakt, że wreszcie ktoś
chce ich wysłuchać. Zdradzeni przez
księży, którym w przeszłości
bezgranicznie zaufali, za co płacą
wysoką cenę po dzień dzisiejszy.
Mający nadzieję, że zbliżał się
moment wymierzenia kary tym, co ich
skrzywdzili.
Doczekali się wreszcie
dnia sprawiedliwego.
Dochodzenia wykazały również, że nie
wszystkim niestety, dane było
doczekania tej chwili. Ci słabsi
psychicznie, popełnili
samobójstwa.
Jeszcze inni "wzięli sprawiedliwość
w swoje ręce". W
Baltimore np.
wykorzystywany seksualnie przez
księdza pedofila, nie mogąc dłużej
poradzić sobie z wyrządzoną mu
krzywdą - zastrzelił swojego
oprawcę, po czym oddał się w ręce
policji.
|