Po
wybuchu skandalu z ks. bp. Wielgusem
zastanawiałem się czy jest to
możliwe, aby biskup diecezji,
odpowiedzialny za pracowników danej
diecezji pozwolił sobie na
zlekceważenie korespondencji
dotyczącej przestępstwa seksualnego
wykorzystywania i tuszowania faktów
tego przestępstwa przez podległych
pracowników tak byłych jak i
obecnych.
Co reprezentuje człowiek, który
wrzuca do kosza list ofiary
wykorzystania seksualnego?
Jest to roztropność czy głupota?
Czy jest to człowiek sprawiedliwy?
wierzący w cokolwiek? człowiek z
zasadami, uczuciem? czy jest to
człowiek godny poszanowania?
Zapytałem o opinię Barbarę Dorrys z
amerykańskiej organizacji SNAP -
(Sieć Ofiar Księży), która bez
namysłu odrzekła (...) strach,
nieudolność operowania w realiach
normalnego życia, ucieczka od
odpowiedzialności i... być może coś
więcej. To wina całej tej historii z
bp. Wielgusem,
oskarżeniem go o współpracę z SB i
związanym z tym bałaganem w
Diecezji Płockiej, pomyślałem (w
tym czasie sprawa molestowania
kleryków w seminarium
płockim nie była
jeszcze nagłośniona).
Takie też wyraziłem zdanie w
rozmowie z nią i innymi liderami
organizacji SNAP. Zadziwił mnie
jednak fakt, że zarówno Barbara
Dorrys jak i prezydent SNAP, Barbara
Blaine były bardzo sceptyczne w
stosunku do moich poczynań. (...)
Vincent zrozumiesz już wkrótce, że
biskupi kłamią mówiąc, że potępiają
seksualne wykorzystywanie przez
podległych im księży. Mówią, co
innego do ludzi a postępują zupełnie
odwrotnie w stosunku do oskarżeń
kierowanych na adres kurii.
Poczekamy to zobaczymy, trzeba dać
szansę pokojowi... powiedziałem z
uśmiechem. Ale Barbara powtórzyła
(...) Vincent zrozumiesz to już
wkrótce... mam długoletnie
doświadczenie w tych sprawach
usłyszałem stanowczy głos. Na tym
rozmowa się zakończyła a ja
pozostałem nieruchomo w fotelu,
zastanawiając się nad jej słowami.
29 lutego 2007 po mimo wewnętrznych
oporów wysłałem następny list do
administracji Diecezji Płockiej. Tym
razem do pełniącego funkcję
administratora diecezji
ks. bp. ROMANA MARCINKOWSKIEGO
(na zdjęciu). Do
listu dołączyłem kopią
korespondencji do bp. Wielgusa.
Dobrze byłoby gdyby odpowiedział -
udowodniłbym moim przyjaciołom w
Stanach, że my Polacy jesteśmy
"lepsi", potrafimy bez prawników
rozwiązywać nawet najpoważniejsze
problemy... pomyślałem.
Upłynęło ponad 30 dni od chwili
wysłania listu do bp.
Marcinkowskiego. Niestety odpowiedzi
nie otrzymałem. W poniedziałek 2
kwietnia 2007 zadzwoniłem do
Barbary, aby tym razem przyznać,
że niestety miała rację.
ks. bp.
ROMAN MARCINKOWSKI także ukrywa
księży pedofilów i
innych byłych i obecnych pracowników
Diecezji Płockiej odpowiedzialnych
za tuszowanie wydarzeń molestowania
ministrantów zakroczymskich.
Wincenty
Szymański
Toronto, 05 kwietnia 2007
Wincenty Szymański
29 lutego 2007
List do admin.diecezji płockiej
-
ks. bp.
Romana Marcinkowskiego